Przejdź do głównej zawartości

Trzylatek

Będzie ckliwie. Za kilka dni wielki bal. Trzecie urodziny Munia zostały już starannie zaplanowane. Oczywiście przez Munia, bo matka jego trzyma się uporczywie starej zasady, że dobry plan to brak planu, dzięki czemu nic się nie spierdoli. Munio ma już listę gości z podziałem obowiązków. Każdy już od dawna wie dokładnie co ma robić, co śpiewać oraz, że koniecznie ma dmuchać świeczki i też ma pomyśleć życzenie. 

Munio wybrał również tort, niezmiennie truskawkowy, chociaż sam powiada, że tort lubi, ale truskawek nie. W prezencie dostanie "odkrywacz metalu", którym będzie szukać pieniążków w piaskownicy, a pieniążki będzie wkładać do pudełeczka, a jak ich uzbiera odpowiednią ilość to będzie mógł sobie kupić gumę, a ja nie będę mogła mu zabronić (dobrze, że nie broń, albo koks). 

Koniecznie są też balony i byłoby super gdyby dostał też kolejkę drewnianą z dźwigiem, ale on rozumie, że dwa prezenty to dużo i, że jak coś to będzie bardzo grzeczny i poczeka na Mikołaja. 

Generalnie to chciałam wam powiedzieć, że ten mały hultaj jeszcze wczoraj był niekumatym glutem, a dzisiaj jest najfajniejszym prawie trzylatkiem na całym świecie. Pękam z dumy i wzruszenia ile razy na niego patrzę i słucham tych wszystkich fantastycznych pomysłów i opowieści, które nie mają końca i zaczynają się od "dawno dawno temu, jak byłem mały ..." 

Ten urwis był mały zaledwie wczoraj, a nie dawno temu! Drżyjcie rodzice, albowiem pociechy wasze zaraz będą wracać nad ranem, a za kilka chwil wyprowadzą się, a wy zostaniecie dziadkami. Dlatego kochajcie, rozpieszczajcie, całujcie i tulcie ile wlezie, do oporu, do porzygu, bez zahamowań. 

Vintage Kite Themed Birthday Party via Kara's Party Ideas KarasPartyIdeas.com (12)

foto via www.karaspartyideas.com

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Anger Management

Z natury jestem nerwowa. No dobra dobra. Nerwowo wybuchowa do potęgi entej. Szybko się irytuję tzn. irytuje mnie wszystko i wpadam w dziki szał z prędkością światła. Nawet się nie zorientujesz o co tak faktycznie kaman, jak ja już jestem w piątej fazie wściekłości. Do szału doprowadza mnie wszystko, a już najbardziej tak zwane "bylegówno". Tłukę talerze, rzucam czym popadnie, trzaskam drzwiami i potrafię nawet trzasnąć nietrzaskającą szufladą. Pani Furia w pełnej swej okazałości sieje zniszczenie, klnie jak szewc i gdyby to było tyko możliwe, ziałabym ogniem albo spopielała wzrokiem.  Na szczęście nie zieje ani nie spopielam, bo najczęściej na linię ognia napatoczyć się musi Muniek. I tak oto ten dzielny, mały lew wpada na Panią Furię i Pani Furia dostaje apopleksji i białej gorączki bo pomimo totalnego nerwa musi spokojnym tonem 54566822123 raz powtórzyć "ubieramy się" "nie rysuj Brucia" "nie rzucaj" "podnieś to" "chodź tu do...

Butelkowa mama

Cycki, cycki, cycki. Jeszcze człowiek dobrze nie urodzi, a tu nie ma ważniejszego tematu. Jak będzie pani karmić piersią to ... Bo będzie pani karmić to ... Podczas karmienia to ... No generalnie wszystko spoko, ale czemu wszyscy od razu założyli, że ja będę karmić? Jedyny pytanio wyrzut jaki się pojawił brzmiał: Ale będzie pani karmić? Nie czy chce pani, może, zamierza tylko od razu pioruny w oczach i naklejka na czole "wyrodna matka". O tym, że nie będę karmić piersią wiedziałam od zawsze. Po prostu, chyba wyssałam to z mlekiem matki. Żartuję. Mama moja nie karmiła, babcia karmiła bo musiała, ale tylko tyle i musiała (wtedy na wsi nie było innej opcji), ale jak sam mówi, gdyby miała wybór to nigdy w życiu. Takie to z nas potwory, egoistki, świadomie pozbawiające potomstwo lepszego startu w życie. Mordujące odporność, hamujące rozwój samolubne france nie mające pojęcia o macierzyństwie.  No tak, przecież macierzyństwo to bawarka, herbatka na laktację i latani...

Matka Żona Gospodyni i Orient Express

Matka Żona Gospodyni. Spokojnie to nie o mnie. No bo jakby się człowiek nie starał to się nie rozstroi chyba, że nerwowo, a to bezproblemowo w sekundę na zawołanie. Ale żeby tak na matkę, żonę, gospodynię, kochankę, kucharkę, sprzątaczkę, praczkę, prasowaczkę, za dzieckiem lataczkę no to nie ma takiej opcji. Generalnie jutro mam urodziny. Zazwyczaj w okolicy tego dnia co roku nachodzą mnie dziwne myśli, nad sensem życia, nad tym co mam, czego nie mam, kim jestem, co robię i takie tam parapsychologiczne shity. I tak właśnie sobie siedzę i myślę i wymyśliłam, że ja to tego życia totalnie nie ogarniam. Mam wrażenie, że  w dniu narodzin Munia ktoś wepchnął mnie do pędzącego pociągu. I teraz tak sobie nim jadę, a raczej się w nim tłukę w pędzie i niewygodzie zupełnie nie wiedząc dokąd.  Zawsze wiedziałam czego chcę i jak to osiągnąć, a teraz ... teraz to nie mam pojęcia czy prześpię noc, czy uda mi się wypić kawę, dojeść kanapkę, zrobić zakupy, wyjść na spacer, ubrać majtk...